Aloha! Kilka słów o mnie 😉

Mam na imię Ola i mam swoje flow. Stąd „Ola’s flow”.

Na czym to FLOW polega?

Na tym, ze kiedy czuję do czegoś pasję, to płynę. Tak jest z gotowaniem. Nie zastanawiam się, tylko gotuję:)

Postanowiłam założyć tego bloga z dwóch powodów:

1. Uwielbiam gotować i marzyłam o dzieleniu się tym od dawna. Większość przepisów tworzę sama, ale oczywiście mam swoje inspiracje. Robię to przede wszystkim dla SIEBIE <3.

2. Drugi powód jest związany z ludźmi. Wiele osób wokół mnie, przyjaciół, znajomych, osoby z pracy, bardzo docenia moją kuchnię, co i jak gotuję. Podziwiają, chcą przepisy i ze smakiem zajadają to, co dla nich upichcę;) To właśnie ONI/WY mnie do tego nakręciliście. Dziękuję za to. Ale UWAGA, teraz musicie odwiedzać tego bloga i brać przepisy;)

Ale dość już o mnie, bo to blog o gotowaniu! Ale nie tylko. Moim celem jest pokazać tym, którzy szukają drogi i lubią zdrową kuchnię, jak można zmienić myślenie i styl życia przez gotowanie. Nie dlatego, że to jest modne czy pożądane. Dlatego, że ja na serio wierzę w to, że zdrowa kuchnia i zdrowy tryb życia mogą uchronić nas przed chorobami i można dzięki niej czuć się lepiej.

Przygoda z gotowaniem zaczęła się kiedy miałam 15 lat. Pierwsze dania i eksperymenty kulinarne. Kuchnia była opanowana przez dwie gospodynie, mnie i mamę. Mama wykazała od początku zrozumienie i wsparcie dla mojej pasji.

Od zawsze ogromne ilości warzyw.

To jest podstawa mojej kuchni, więc jeśli ich nie lubisz, to będzie tu dla ciebie nudno:) Co, oprócz warzyw znajdziecie na moim blogu? Czego nie znajdziecie? I jaka jest filozofia mojej kuchni?

Po pierwsze, może wytłumaczę się z „flow”:)

Słowo to oznacza przypływ. Ja mam ten przypływ kiedy gotuję. Po prostu płynę i każdy kolejny ruch w tym, co robię przychodzi naturalnie. Nie zastanawiam się, czasem improwizuję (moje ulubione), płynę. Oczywiście, jak w każdej kuchni, także i w mojej, panują pewne zasady, szczególne upodobania i filozofia.

Co jest dla mnie ważne?

Flow – czyli spontaniczność i improwizacja.

Slow food

To dla mnie znaczy tyle, co nie jedzenie szybko przetworzonego śmiecia, tylko przygotowywanie posiłków samemu (półprodukty sio!) i biesiadowanie, celebrowanie posiłków. Dosłownie każdego posiłku, nawet kiedy jesz sam. Można to trochę porównać z medytacją. Taki „jedzeniowy mindfulness” 🙂 Tu i teraz – jedz! Nie olądaj telewizji, nie patrz w telefon. Skup się na tym, co masz na talerzu! Mi w takim skupieniu pomaga bardzo praktyka jogi, wam też polecam 🙂


Zero waste

Wiem, że to teraz bardzo popularne i ktoś zarzuci mi, że idę „w modę”. Nic z tych rzeczy. Dużo wcześniej, zanim znałam tę definicję, wiedziałam, że marnowanie jedzenia jest bardzo złe. Czasem ludzie widząc moją lodówkę, pytają mnie: dlaczego twoja lodówka jest pusta, nie jesz nic? Jem. Po co zakładałabym bloga? 🙂 Często nakupuje, ugotuje na kilka dni i zjadam na bieżąco. Nie gromadzę i wam radzę to samo. Jeśli macie problem z kupowaniem nadmiaru jedzenia, z którym nie macie pojęcia co zrobić, to trafiliście we właściwe miejsce! Już ja was wyszkolę z list zakupów, planowania posiłków i nie marnowania;)

Czego nie znajdziecie w mojej kuchni i przepisach? Mięsa i świeżego nabiału. Tego pierwszego ze względów ekologicznych oraz zdrowotnych. Niestety to, które jest ogólnodostępne w sklepach jest dramatycznej jakości. Dlaczego „świeży nabiał” i co to znaczy? Cierpię na nietolerancję pokarmową, ale w ograniczonym stopniu. Jem produkty nabiałowe, ale takie, które uległy już pewnym procesom. Chodzi tu głównie o sery: pleśniowe, dojrzewające, żółte.

Moje przepisy

W moich przepisach znajdziecie niektóre ryby i owoce morza. Jestem mocno związana z morzem i oceanem, uwielbiam sporty wodne, więc wszystko co dają, chętnie biorę. Oczywiście, staram się dużo na ten temat czytać i kiedy tylko widzę, że niektóre połowy ryb czy owoców morza są nieekologiczne lub zagrażają, to naturalnie je odpuszczam. Z racji szerokości geograficznej w jakiej funkcjonuję teraz są to raczej ryby niż owoce morza(które ciężko dostać u nas świeże). Ale cieszy mnie wszystko, co lokalne, więc nie jest źle;)

Tyle o mnie i moich kuchennych fanaberiach. Mam nadzieję, że moje przepisy będą dla was użyteczne i będziecie cieszyć się smakiem jedzenia przygotowanego przez samych siebie. To mój podstawowy cel. Czerpcie przyjemność z jedzenia i gotowania w tym samym stopniu, bo akt gotowania jest tak samo ważny jak jego efekt i przyjemność jedzenia. Podobno nie liczy się cel, tylko droga do niego! Więc gotujcie i GO WITH THE FLOW!

P.S. Uważam, że życie bez pasji, chęci uczenia się i próbowania nowych rzeczy zabija w człowieku kreatywność. Dlatego ja mam ich za dużo 🙂