Sycylia

Sycylia. Wietrzny i smaczny raj.

W początkach października pierwszy raz odbyłam podróż na Sycylię. Dokładnie były to okolice Trapani i Marsali, a głównym celem podróży był kitesurfing. Po gotowaniu, podróżach i jodze, to moja kolejna miłość. A ponieważ mój kuzyn odkrył już ten spot 4 lata temu i chciał powtórzyć wizytę, to chętnie się przyłączyłam. Wiedziałam, że Sycylia zachwyci mnie nie tylko płytką laguną i wiatrem…

Sycylia. Raj kitesurferów, wspinaczy, turystów i smakoszy.

Tak. Wszystko, co powyżej się zgadza, bo oczywistym jest, że jest to wyspa, którą odwiedza bardzo turystów. A południowy zachód wyspy, to raj szczególnie dla wspinaczy i kitesurferów. Nasza „baza wypadowa” była pomiędzy Trapani i Marsalą w Lo Stagnone. To przeważnie tam, od wyjścia na spot, zaczynał się nasz dzień i plan dnia. Gdy tylko był wiatr, to nasze plany skupiały się mocno wokół pływania na kitesurfingu. A jeżeli warunki nie sprzyjały lub trzeba było na nie poczekać, to moi współtowarzysze podróży wsiadali w samochód i jechali wspinać się na piękne skały koło miasteczka San Vito. Mało zwiedzaliśmy, jeżeli chodzi o zabytki, miasteczka dookoła. Natomiast udało mi się, oprócz skorzystania z wiatru, zasmakować Sycylii.

Czym smakuje Sycylia?

Dla mnie Sycylia smakuje przede wszystkim kanapkami (mój własny patent :)) z Gorgonzolą i dżemem z sycylijskich mandarynek. Zakochałam się w tym połączeniu! Na myśl o wyspie, przychodzą mi też wspomnienia o pysznych mulach w sosie pomidorowym, których ogromna porcja w jednej miejscowych knajpek kosztowała jedyne 8 Euro! Pachną mi wciąż cytryny, które rosły na naszym podwórku, żyję wspomnieniem o ogromnym i dorodnym krzaku bazylii, którą jedliśmy prawie codziennie i nie mogliśmy zjeść do końca wyjazdu. Pachnie i smakuje pysznym i mocnym, włoskim espresso, które postawi cię na nogi nawet po długim dniu. Najdorodniejsza rukola, jaką kiedykolwiek widziałam oraz świeży makaron w sklepie. No i oczywiście WINO! Cudowne, głębokie – czerwone i cytrusowe w smaku – białe. PYCHA! Jest jedna rzecz, która mnie zaskoczyła – smak miejscowej oliwy z oliwek. Myślałam, że jej smak będzie bardziej głęboki i cierpki. Ale jednak, sycylijska oliwa okazała się bardzo delikatna w smaku.

Czy tu wrócę?

Oczywiście, że wrócę!!! Aby odkryć Sycylię jeszcze pełniej, smakować jeszcze bardziej i kite’ować jeszcze więcej. To wspaniałe miejsce ze swojskim klimatem (a przynajmniej część wyspy, którą udało mi się zobaczyć), pysznymi, lokalnymi wyrobami i uroczymi widokami. Włoski slow life bardzo przypadł mi do gustu;)

Do zobaczenia Sycylio!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *